|
Blog > Komentarze do wpisu
Hit tygodnia 3Prywatną skrzynkę mailową zapełniają mi ostatnio takie wpisy a właściwie pytania: "Jurek powiedz mi jaki k........ sens jest zamieszczania zdjeć na których nic nie widać bo są ciemne jak ten kto je wpuścił do internetu ?!?!?!?? JAKI ?!" Chodzi o fotografie ilustrujące rozbiórkę hali MarcPolu na pl. Defilad w Warszawie. Obejrzałem i nie znam odpowiedzi na tak postawione pytanie. Może ktoś kto czyta mojego bloga ma jakieś sensowne wyjaśnienie. A oto zdjęcia : ![]() ![]() ![]() Niestety zdjęcia nie są podpisane, nie wiadomo kim jest autor.
wtorek, 17 marca 2009, jerzy.gumowski
Komentarze
camparis
2009/03/17 10:49:22
Może dlatego, że ktoś uznał że te fotografie są w jakiś sposób ważne?
Gość: Gostek P., ip-89.171.65.147.static.crowley.pl
2009/03/17 11:20:40
Pierwsze zdjęcie właściwie poprawne (toutes proportions gardees), drugie do przyjęcia, trzecie można podratować korektą histogramu i jasnością. O wiele gorsze są zdjęcia kompletnie nieostre lub kompletnie prześwietlone. O ile ciemność można jakoś tam wyciągnąć, to z 255 255 255 raczej nic się nie odzyska.
Jaki jest właściwie cel tych hitów tygodnia (pytam bez złośliwości). Takich zdjęć, jak i gorszych, są miliony (pewnie dziesiątki milionów)... 2009/03/17 12:29:16
Cel hitów tygodnia wyjaśniłem w pierwszym odcinku cyklu.
"Postaram się co tydzień pokazywać edytorskie wpadki i fotograficzne buble trafiające na strony papierowych i internetowych gazet. Robię to zgodnie z zasadą z filmu "Miś" zakładając, że " plusy nie mogą przesłonić minusów":-)))" Ilość bubli przerosła moje oczekiwania i z zaplanowanego co tygodniowego cyklu robi się pomału dziennik.
Gość: medyx, gate1n05.rzeczpospolita.pl
2009/03/17 13:38:59
Może i ważne, ale nie jest to takie miejsce na które nie można wysłać kogoś kto zrobi zdjęcia nawet małpką.
Amatorszczyzna górą! 2009/03/17 16:14:42
Problem nie tkwi w tym kto i czym zrobił zdjęcie . Problem polega na tym kto dopuścił do ich publikacji.
Zdjęcia każdy robić może - parafrazując znaną piosenkę, ale czy to jest wystarczające do publikacji obok poważnego tekstu informacyjnego? 2009/03/17 23:52:17
Sam kotek z innymi ziomami widział te fotki na głównej stronie portalu gazety.
Miliony czy nie miliony to jest bez znaczenia. Możesz mieć ten 'miljion' u siebie na kompie i jak nikomu nie bedziesz pokazywać wszysko będzie ok. Gorzej jest jak napisał p.Gumowski dopuszczenie do publikacji tego badziewia. To identyczna sytuacja ja te: Szpaggetti we włoskiej restauracji zamiast parmezanem bedzie posypane jakiś pol-parme-serek w cenie parmezaniu. Kupujesz czekoladę z orzechami a to okazuje się, że jest to czekolada o smaku orzechowym. Masz prawo oczekiwać, że marka zagwaratuje Ci jakość oferowanego towaru. To tak samo jak w kitekacie, zamiast tego co powinno być w dobrej jakości będzie jako wkład - sama galareta. Kotek będzie zawiedziony, nie lubi być robiony w ciul.a. Bardzo lubi kitekat. (ale nie wie czy nie lubi bardziej szarych myszek) miał !
Gość: Walden, gfh124.internetdsl.tpnet.pl
2009/03/18 09:56:43
Odpowiedź jest najprostsza z możliwych: te zdjęcia są za friko! Już od pewnego czasu to zaczyna być jedyne kryterium publikacji w internecie, a w gazetach (zwłaszcza lokalnych) jest to z tygodnia na tydzień kryterium coraz ważniejsze. "Schodzimy z kosztów". Wywalamy fotoreportera, kupujemy w Media-nie-dla małpkę za stówkę, wręczamy piszącemu i informujemy, że od dziś 'materiał bez fotki nie idzie". A wersja internetowa czegokolwiek ma ekonomiczny sens tylko przy założeniu, że nie płaci się za zawartość. Jak wygląda Alert 24? Pożar w środku miasta pyknięty komórasiem przez przechodzącego kolesia gdzie na zdjęciu nie widać nic oprócz dymu i jadącego autobusu, który zasłonił całą resztę jest do końca dnia JEDYNĄ ilustracją do materiału i redaktorowi do pały nie przychodzi, że można by podmienić fotkę na zrobioną przez fotoreportera bo "mamy taką za friko i wystarczy".
No future! |
Fotografuję od zawsze, w Gazecie Wyborczej jestem od początku, a na paralotni latam od 10 lat. Fotografia i latanie to moje dwie największe pasje. |