Ostrzeżenie

Ostatnio, pytany przez znajomych co się teraz ze mną dzieje, odpowiadam krótko ” nareszcie żyję na wyższym poziomie cywilizacji europejskiej” . Dlaczego wyższej ? Dlatego, że ludzie z którymi spędzam większość dnia używają słów -”dziękuję ” “proszę “, “przepraszam” , “dzień dobry”, “smacznego” i wiele innych sformułowań będących podstawą do kontaktowania się między ludźmi. Tą podstawą, jest też wymiana wiadomości, tych dobrych i tych złych . Dziś wokół mnie są ludzie, którzy informują się nawzajem o rzeczach ważnych i mniej ważnych, w sposób jasny i klarowny. To sprawia, że coraz częściej zapominam, że są i tacy , którzy sprawiają że o mojej własnej wystawie pokazywanej w warszawskim Metrze przez firmę AMS, dowiaduję się od koleżanki znajomego mojego syna, a o doborze zdjęć na ( kompletnie nieudaną zresztą wystawę w Zachęcie), informują mnie moi studenci.

Podobnie było za komuny . O losie twórców, dzieł, sposobie i miejscu ich prezentacji decydowali partyjni dygnitarze. To bolszewicki kacyk miał wpływ na to, jak pokazać fotografię, obraz czy grafikę.

Dziś z zaskoczeniem dowiedziałem się, że ten komunistyczny styl ( 20 lat po „kontraktowych” wyborach) nadal funkcjonuje.

Mój portret przedstawiający Bronisława Geremka zawisł w siedzibie nowopowstałej fundacji. Dowiedziałem się o tym przypadkowo przeglądając gazety.

Oczywiście bardzo mnie to cieszy i jestem z tego dumny ale mam nadzieję, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, portret jest podpisany moim imieniem i nazwiskiem a nie na przykład nazwiskiem szefa działu czy edytora , który w dobrym bolszewickim stylu nie był łaskaw poinformowac mnie o pomyśle udekorowania siedziby fundacji moim zdjęciem.

Ostrzegam wszystkich fotografujących, że są jeszcze takie działy foto, w których opisana praktyka nadal funkcjonuje.

Poniżej fotka z siedziby fundacji autorstwa Sławka Kamińskiego i oryginał mojego autorstwa.

z6693699x1

2007_0028fot.jg

Czerwiec 6th, 2009  in Bez kategorii 14 Comments »

14 Responses to “Ostrzeżenie”

  • kotek_z_ogonkiem mówi:

    fotoedytorzy są już tak rozbisili i tak się rozpanoszyli, że traktują zdjęcia jak swoją własność.

    Odkąd zacząłem oglądać te blogi zacząłem zastanawiać kim są ci fotoedytorzy.

    No bo o sukcesie artysty świadczą dobre recenzje, wytrwała, systematyczna praca, nagrody, zaszczyty i tak dalej.

    a o sukcesie fotoedytora co?
    kotek nie może skapnąć kim oni naprawdę są.

    miał !

  • Dule mówi:

    fotoedytorzy fotoedytorami, no ale zdjęcie jest dobre…:)

  • Tomasz Daniecki mówi:

    Panie Jerzy,

    Czytam Pana blog od jakiegos czasu i widze duza grycz od czasu kiedy GW sie z Panem rozstala…
    W tym swiecie o ktorym pisze ludzie maja odwage glosic swoje poglady, a wiec moze jakies nazwiska? Jacy fotoedytorzy? Z jakiej redakcji? Moge sie tylko domyslac…
    A co do podpisu pod zdjeciem w fundacji – moze zamiast insynuowac, warto ruszyc sie i sprawdzic naocznie?
    Dlaczego nie mial Pan odwagi pisac w tym stylu kiedy byl Pan jeszcze w GW?

  • jg mówi:

    Panie Tomaszu ,
    muszę sprostować to co Pan napisał. To nie GW rozstała się ze mną tylko ja rozstałem się z kierownictwem działu foto GW. Ściślej z częścią kierownictwa.
    Kiedyś o skandalicznych sprawach mówiłem otwartym tekstem w gronie osób zainteresowanych. Teraz mogę o tym napisać.

  • Dule mówi:

    No to bardzo prosimy, Panie Jerzy, bardzo prosimy:)

  • jg mówi:

    Dule ,
    internet stwarza możliwości demaskowania wszystkich szwindli i oszustw w jakich codziennie uczestniczymy.
    Internet daje możliwości anonimowym fotoreporterom , opisania ich problemów i kontaktów z wydawcami.
    Możesz się zalogować jako gość z Atlantydy i opisać swoja przygodę z korporacją . Zrób to !!!!
    Ja podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem bo jestem gościem z poprzedniej epoki, ale jestem zszokowany tym , że moi koledzy nie walczą o swoje – tylko wypisują bzdurne laurki dla swoich korporacyjnych szefów .

  • Dule mówi:

    Jestem tego świadom, napisałem też kiedyś (bodaj na blogu p. Łyżwy-Sokół), że jeśli ktokolwiek poprosi mnie o imię i nazwisko, nie będę robił problemu, z resztą można to bez większej trudności znaleźć przez mój blog. Wracając do tematu, wydaje mi się, acz zastrzegam – bywam omylny, że najlepiej byłoby napisać wprost, raz, porządnie o co poszło, co się wydarzyło i tak dalej, co byśmy nie doczekali blogowej “Mody na sukces”. Jeśli ktoś czuje się poszkodowany przez działanie innych, jego świętym prawem jest nawet publicznie sprawę załatwić. Pozdrawiam, B.C.

  • pstrykacz9 mówi:

    Panie Jerzy, czy w nowej redakcji, w ktorej pan pracuje, szef dzialu foto lub inna osoba zajmujaca sie sprzedawaniem zdjec informuje fotografow o kazdej sprzedanej fotografii? Na calym swiecie nie ma chyba takiej agencji fotograficznej, z tego co sie orientuje, o tym ze zdjecie sie sprzedalo fotograf dowiaduje sie na koniec miesiaca, po wystawieniu przez dana instytucje faktury. Oczywiscie sa sytuacje wyjatkowe, np gdyby ktos chcial kupic pana przeciętne zdjecie z lotu ptaka i powiesic je np. na Palacu Kultury. Ktos powinien pana zapytac o zgode, poinformowac ze padla taka propozycja. Wtedy moglby pan uratowac stuacje, poszukac lepszego zdjecia albo w ogole sie nie zgodzic na taka prezentacje. Zdjecie Geremka wydaje sie ok, na miejscu, a to ze sie nie podpisuje zdjec nazwiskiem autora to juz zupelnie oddzielna historia. Fotografie wykorzystane na wystawie “Drogi do wolnosci” w Stoczni Gdanskiej tez nie sa podpisane autorem, gdy Karolina Korwin -Piotrowska w swoim programie “Magiel towarzyski” mowi ze Viva albo Gala opublikowala kiepska sesje jakiejs gwiazdy tez nie raczy wspomniec o nazwisku fotografa.To juz taki brzydki polski zwyczaj.

  • kamil mówi:

    A mi sie wydaje że to ciut inne ujęcie tam wisi.. może kilka bylo zrobionych bo tam wydaje mi się!! że palce lewej ręki są mocniej podwinięte a na tym orginale są bardziej rozprostowane. ale to może tylko się wydaje.. jestęs autorem wiec wiesz czy twoje czy nie. Sam robie zdjęcia i wiem ze swoje z daleko możńa poznac.
    POzdrawiam

  • guma mówi:

    pstrykacz9,
    to nie jest “brzydki polski zwyczaj” tylko ordynarne łamanie prawa!
    Prawo w tym kraju jednoznacznie stanowi co następuje:

    “Art. 2.
    5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.

    Rozdział 2: Podmiot prawa autorskiego
    Art. 8.
    1. Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej.
    2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
    Rozdział 3: Treść prawa autorskiego
    Oddział 1: Autorskie prawa osobiste
    Art. 16.
    Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:
    1) autorstwa utworu,
    2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo,
    3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania,
    4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności,
    5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.”

  • Dule mówi:

    Zupełnie apropos podpisywania zdjęć, chciałem zacząć dyskusję tu: http://ceglinski.blox.pl/2009/06/20-minut-Gortata-na-zdjeciach.html#ListaKomentarzy

    Autor dziennikarz, a zrozumiał niewiele:)

  • pstrykacz9 mówi:

    Co z tego skoro i tak niewiele instytucji przestrzega tego prawa, o prasie i internecie nie wspominajac!

  • Robles mówi:

    Kamil,
    Popatrz na pozycję ucha względem drzwi(zawiasu), moim zdaniem odległości są identyczne.
    pozdrawiam serdecznie

  • online mówi:

    dlaczego nie:)

Leave a Reply